Czy Vinted pobiera prowizję od sprzedaży
Nie. Vinted nie pobiera od sprzedających ani opłaty za wystawienie ogłoszenia, ani opłaty od samej sprzedaży, a wprost odpowiada na to osobna strona pomocy o tym, czy sprzedawanie jest bezpłatne. Nie znaczy to jednak, że po Twojej stronie nic nie kosztuje. Cennik ma osobny rozdział o opłatach ponoszonych przez sprzedających, a Regulamin zapowiada kolejne: „Sprzedający mogą zdecydować się na zakup innych opcjonalnych usług opisanych na stronie Centrum Pomocy za dodatkową opłatą (Usługi dla Sprzedających)”. Do tego przy każdym zamówieniu dochodzi opłata za Ochronę Kupujących, tyle że płaci ją kupujący.
Warto rozdzielić dwie rzeczy, które łatwo ze sobą pomylić. Pierwsza to prowizja od sprzedaży, czyli procent zabierany z Twoich pieniędzy, zanim je zobaczysz. Takiej pozycji Cennik Vinted nie wymienia. Druga to opłaty, które rzeczywiście istnieją: jedna doliczana do rachunku kupującego oraz promocje, które sprzedający kupuje sam. Cennik dzieli opłaty według stron transakcji, a nie według kategorii przedmiotów: osobnej stawki na elektronikę albo na przedmioty designerskie w nim nie ma, choć cechy przedmiotu wymienia wśród czynników wpływających na wysokość opłaty.
Osobne pytanie brzmi, czy konto Pro zmieniłoby ten rachunek. W Polsce nie da się tego dziś sprawdzić w praktyce, bo żadna z list krajów, w których Pro działa, nie wymienia Polski. Vinted podaje co najmniej trzy takie listy: jedną na stronie o sprzedaży komercyjnej, drugą na stronie o Vinted Pro, trzecią w anglojęzycznym przewodniku dla sprzedawców Pro. Listy różnią się między sobą, a strona o Vinted Pro zastrzega, że w ramach prowadzonych testów usługa może być dostępna także w innych krajach. Zaczyna się ona zresztą od zdania: „Poniższe informacje będą miały zastosowanie wyłącznie po wprowadzeniu usługi Vinted Pro w Twoim regionie”.
Praktyczny wniosek jest krótki. Cena, którą wpisujesz w ogłoszeniu, jest ceną, którą Vinted przekazuje Tobie, a wszystko, co widać ponad nią przy przycisku zakupu, jest rachunkiem drugiej strony. Twoje własne wydatki zaczynają się dopiero wtedy, kiedy sam coś kupisz, czyli przy Podbiciu albo Ekspozycji. Opisujemy je niżej razem z tym, kiedy zapłacone za nie pieniądze przepadają.
Kto płaci opłatę za Ochronę Kupujących
Płaci ją kupujący, a nie Ty. Strona pomocy o tej opłacie ujmuje to tak: „Opłata ta jest obowiązkowa dla każdego zamówienia złożonego za pośrednictwem Vinted i zostaje automatycznie doliczona w jego podsumowaniu”. Nie schodzi więc z Twojej ceny, tylko dokłada się do kwoty, którą kupujący ma do zapłaty. Kiedy i w jakiej wysokości te pieniądze stają się Twoje, opisuje osobna strona o wypłacie z Vinted.
Najmocniejszy dowód nie leży jednak na stronach pomocy, tylko w Regulaminie. W części o płatnościach Regulamin opisuje, co dzieje się z pieniędzmi po zakończonej transakcji: „Następnie cena Przedmiotu i wszelkie opłacone koszty wysyłki, z wyjątkiem kosztu Przedpłaconej wysyłki, zostaną przekazane do Portfela Vinted Sprzedającego, a poniesione opłaty za Ochronę kupujących zostaną przekazane nam”. To zdanie rozstrzyga obie połowy sporu naraz. Do Ciebie idzie cena przedmiotu i opłacona wysyłka, poza kosztem Przedpłaconej wysyłki, a opłata za Ochronę Kupujących przypada Vinted. Jest zatem realnym przychodem platformy, tylko pobieranym obok Twojej ceny, a nie z niej.
Dla Twojej decyzji cenowej ważniejsze jest jednak co innego. Kupujący nie porównuje ofert po Twojej cenie, tylko po kwocie końcowej, a ta opłatę już zawiera. Widać to w samym ogłoszeniu, gdzie obok Twojej ceny stoi wyższa suma z adnotacją o Ochronie Kupujących, i widać to przy zamawianiu zestawu: „Po naciśnięciu przycisku Kup teraz do ceny zestawu dodane zostaną opłata za Ochronę Kupujących oraz koszt wysyłki”. Opłata nie obciąża Twojego rozliczenia, ale współtworzy liczbę, którą kupujący zestawia z sąsiednim ogłoszeniem.
Czego nie udało się ustalić: żadna z przejrzanych stron nie mówi, czy sprzedający widzi dokładną kwotę, którą kupujący ostatecznie zapłacił. Przejrzane zostały strona adresowana do sprzedających, strony o Portfelu Vinted i o wypłacaniu zarobków, obie strony o Ochronie Kupujących, Cennik oraz Regulamin. Strona dla sprzedających opisuje moment, w którym płatność trafia do Portfela, a o samej opłacie nie wspomina ani razu.
Czy sprzedający może wyłączyć Ochronę Kupujących
Nie, bo nie jest to ustawienie po Twojej stronie. Opłata powstaje dopiero przy składaniu zamówienia przez kupującego i tam jest doliczana automatycznie, a strona pomocy o Ochronie Kupujących mówi o niej wprost: „Opłata za Ochronę Kupujących jest obowiązkowa w przypadku wszystkich zamówień złożonych za pośrednictwem Vinted i jest automatycznie doliczana do kwoty do zapłaty w oknie z podsumowaniem zamówienia”. W ogłoszeniu nie ma zatem przełącznika, którym dałoby się ją zdjąć, bo nie ma czego zdejmować z Twojego ogłoszenia.
To samo stoi w dwóch innych dokumentach, i to mocniej. Regulamin w części o Ochronie Kupujących stanowi: „Ochrona Kupujących jest obowiązkowo stosowana za opłatą i dotyczy każdego zakupu dokonanego za pomocą przycisku zakupu”. Polityka zwrotów dokłada zdanie o zakresie: „Wszystkie zakupy dokonane za pomocą systemu płatności Vinted podlegają opłacie za Ochronę Kupujących”. Opłata jest więc wpisana w sam mechanizm zakupu na Vinted i nie zależy od zgody którejkolwiek ze stron.
Jest natomiast sytuacja, w której ta opłata wraca, i warto ją znać, bo bywa mylona z rezygnacją. Przy zamówieniu, które zaginęło, dotarło uszkodzone albo nie dotarło wcale, polityka zwrotów wymienia tę opłatę na pierwszym miejscu listy otwartej zdaniem „Pełny zwrot środków obejmuje:”, a obok niej stoją koszt przedmiotu, koszt wysyłki oraz opłaty za usługi opcjonalne. Pieniądze wracają jednak do kupującego, bo to on je wcześniej wyłożył. Twojej ceny ta lista nie dotyczy.
Czego oficjalne strony nie rozstrzygają: co dzieje się z tą opłatą przy zwykłym anulowaniu zamówienia przed wysyłką. Strona o anulowaniu opisuje samą procedurę i opłaty nie wymienia. Strona o otrzymaniu zwrotu środków mówi tylko o terminach i o tym, na jakie konto pieniądze wracają. Polityka zwrotów opisuje ścieżkę zgłoszenia problemu, a tabela zwrotów w Regulaminie wylicza scenariusze związane z Ochroną Kupujących, wśród których anulowania przed wysyłką nie ma. Z tego, że pełny zwrot obejmuje tę opłatę, nie wynika więc, że obejmuje ją każde anulowanie. W konkretnej sprawie rozstrzyga Vinted, a nie ta strona.
Opłata serwisowa, prowizja czy Ochrona Kupujących
Trzy nazwy krążą wokół jednej pozycji na rachunku kupującego, ale w polskim serwisie widać dziś tylko jedną z nich. Polska wersja Vinted używa nazwy opłata za Ochronę Kupujących i tak podpisuje ją zarówno Cennik, jak i strony pomocy. Nazwy opłata serwisowa we wrześniu 2026 roku nie widać na żadnej z przejrzanych polskich stron Vinted, a słowo prowizja pada tam raz, w bloku zachęty na dole strony o firmie, i akurat po to, żeby jej istnieniu zaprzeczyć.
Sama nazwa niczego w tym rachunku nie zmienia. Gdyby ta pozycja nazywała się kiedyś opłatą serwisową albo opłatą Vinted, chodziłoby wciąż o tę samą opłatę, doliczaną kupującemu przy składaniu zamówienia, a nie o drugą, osobną. Żadnego z tych wariantów nie widać na przejrzanych stronach, a Cennik trzyma się jednego określenia, więc tego jednego trzyma się też ten tekst.
Druga połowa nieporozumienia dotyczy nie nazwy, tylko budowy tej opłaty. Cennik oraz strona pomocy o tej opłacie podają dziś, z czego się ona zwykle składa: z części zależnej od ceny przedmiotu albo zestawu oraz z kwoty stałej. Cennik dopowiada, co wpływa na jej wysokość: „Wysokość opłaty za Ochronę Kupujących / Ochronę Kupujących Pro różni się w zależności od kilku czynników, takich jak:” i wymienia dalej między innymi cechy samego przedmiotu, wartość zamówienia oraz to, czy zamówienie obejmuje jedną sztukę, czy zestaw. Dwa składniki nie oznaczają dwóch osobnych opłat. Konkretne wartości czytaj u źródła, bo tylko tam są aktualne.
Jedna nazwa rzeczywiście doszła i jest już widoczna. W Cenniku oraz na stronie o Vinted Pro pojawia się opłata za Ochronę Kupujących Pro, a strona o Vinted Pro precyzuje, kiedy ma zastosowanie: „W przypadku takich zakupów obowiązuje opłata za Ochronę Kupujących Pro”. Dotyczy zakupów od sprzedawców Pro, a żadna z list krajów, w których Pro działa, nie wymienia Polski, więc dla polskiego konta nic się na razie nie zmienia. Błędem nie jest też liczba pojedyncza, Ochrona Kupującego, którą widać w stopce prawnej ogłoszenia.
Za co płacisz sam: Podbicie i Ekspozycja
Za dwie promocje, które kupujesz z własnej woli, i są to jedyne pozycje, jakie Cennik wymienia po Twojej stronie. Rozdział o opłatach ponoszonych przez sprzedających otwiera zdanie: „Sprzedający może wybrać jedną z następujących usług promocji przedmiotów w serwisie Vinted:”. Pierwsza z nich podnosi pojedyncze ogłoszenie, druga działa na całą Twoją szafę. Obie płacisz z góry, zanim cokolwiek się sprzeda, więc to przy nich, a nie przy sprzedaży, ryzykujesz własne pieniądze.
Podbicie dotyczy jednego przedmiotu. Strona pomocy definiuje je krótko: „Podbicie to płatna usługa, którą można zastosować do każdego ogłoszenia, aby zwiększyć szanse na sprzedaż przedmiotu”. Trwa trzy albo siedem dni, zależnie od wybranego wariantu, albo do momentu sprzedaży. Koszt zależy od trzech rzeczy, czyli od ceny przedmiotu, od długości Podbicia oraz od tego, czy działa ono krajowo, czy także za granicą. Kwoty nie poznasz wcześniej, bo „Odpowiednia opłata zostanie podana w momencie dokonywania płatności”.
Ekspozycja obejmuje całą szafę i inaczej się nalicza. Strona o niej zaczyna od definicji: „Ekspozycja (dawniej Sugerowane Oferty) to płatna usługa, która może zwiększyć widoczność Twoich wszystkich ogłoszeń, a co za tym idzie, szanse na sprzedaż”. Nie wybierasz, które przedmioty się w niej pokażą. Cennik wiąże jej działanie z liczbą wystawionych rzeczy, mówi o co najmniej pięciu ogłoszeniach w trakcie jej trwania i o tygodniu ważności. Cena liczy się inaczej niż przy Podbiciu: „Dokładna cena zależy od liczby ogłoszeń i ich łącznej wartości”. Usługa jest jednorazowa, więc nie odnawia się sama i nie przechodzi na inne konto.
Czy warto kupić Podbicie albo Ekspozycję, rozstrzyga się nie przy cenie, tylko przy tym, kiedy zapłacone pieniądze przepadają. Vinted opisuje to w trzech miejscach. Przy ukrytych i usuniętych ogłoszeniach: „W przypadku przedmiotów, które zostały ukryte lub usunięte, nie jesteśmy w stanie zaoferować zwrotu pieniędzy za płatne usługi takie jak Podbicia i Ekspozycja”. Przy naruszeniu Reguł katalogu: „Pamiętaj, że nie możemy zwrócić kosztów Podbicia, jeśli ogłoszenie zostanie usunięte z powodu naruszenia Reguł katalogu Vinted”. I przy Ekspozycji, gdzie brak zwrotu obejmuje usunięcie ogłoszenia zarówno za naruszenie Reguł katalogu, jak i Regulaminu. Sam Regulamin dokłada do tego brak zwrotu za usługi dla sprzedających w razie zablokowania konta. W drugą stronę działa jeden wyjątek, opisany na tej samej stronie o Podbiciu: „Jeśli podbity przedmiot zostanie poddany kontroli od razu po dodaniu ogłoszenia, Podbicie nie zostanie wykupione i nie poniesiesz żadnych kosztów z nim związanych”.
Dwie mniejsze pułapki dopełniają obraz. Obniżka ceny nie obniża rachunku za promocję: „Jeśli obniżysz cenę podbitego przedmiotu, koszt Podbicia pozostanie niezmieniony”. Tryb wakacyjny nie zatrzymuje zaś zegara, bo „Tryb wakacyjny nie wydłuża okresu ważności wykupionych Podbić ani Ekspozycji”. Wniosek dla rachunku jest taki, że promocję lepiej traktować jak koszt przypisany do decyzji niż do przedmiotu: rozlicza się osobno od sprzedaży, a przy tanich rzeczach potrafi zjeść całą marżę.
Co to znaczy, kiedy ustalasz cenę
Rozdziel dwie liczby. Kupujący porównuje oferty po kwocie końcowej, w której siedzi opłata za Ochronę Kupujących. Ty ustalasz tylko jeden ze składników tej kwoty, czyli własną cenę. Drugi składnik nie jest Twój i nie da się nim sterować. Jedyne pieniądze, które trafiają z Twojej kieszeni do Vinted, to promocje kupione przez Ciebie.
Strona o kupowaniu przedmiotów mówi to jednym zdaniem: „Opłata za Ochronę Kupujących zostanie automatycznie dodana do ostatecznej ceny”. Ponieważ opłata ma część zależną od ceny, każda Twoja podwyżka podnosi też kwotę końcową, i to o więcej niż o samą podwyżkę. Przy tanich rzeczach odstęp między Twoją ceną a kwotą widzianą przez kupującego jest proporcjonalnie największy, bo stała część opłaty waży tam najmocniej. Przy drobiazgach warto więc patrzeć na kwotę końcową, a nie na własną cenę.
Jedna rzecz w tym rachunku bywa zaskoczeniem i też nie jest Twoją decyzją. Wśród czynników wpływających na wysokość opłaty Cennik wymienia rodzaj zamówienia i sam dopowiada, że chodzi o pojedynczy przedmiot albo zestaw. Nie podaje jednak, jak wypada porównanie zestawu z kupowaniem tych samych rzeczy po kolei, a żadna z przejrzanych stron pomocy tego nie wylicza. Pewne jest tylko tyle, że rodzaj zamówienia jest jednym z czynników, więc obie ścieżki nie muszą dać tej samej kwoty końcowej. Ceny ustawiasz nadal osobno dla każdego przedmiotu.
Po drugiej stronie rachunku jest to, co zostaje. Do Portfela trafia Twoja cena, a kiedy te pieniądze są do wypłaty, opisuje strona siostrzana. Promocje kupujesz i opłacasz osobno, zanim cokolwiek się sprzeda, więc ich koszt trzeba zanotować u siebie, jeśli ma trafić do rachunku za konkretną rzecz. Bez takiej notatki wydatek na promocję wypada z rachunku i zostaje w nim wyłącznie dobra wiadomość.
Jeśli wolisz policzyć to raz i ręcznie, na tej witrynie stoi kalkulator opłat Vinted. Bierze Twoją cenę i odejmuje od niej te trzy pozycje, które da się przypisać do jednej rzeczy: koszt zakupu, koszt opakowania oraz wysyłkę, o ile płacisz za nią sam. Promocji nie uwzględnia, z tego samego powodu co wyżej. Tabelę opłat bierze zaś z tego samego pliku konfiguracyjnego co rozszerzenie Hemly, więc witryna i rozszerzenie nie pokażą Ci dwóch różnych stanów.